Silver Powrót na Wyspę Skarbów

Razem z dwójką nastolatków wyruszam w Morze, tym razem trzymamy kurs: Wyspa Skarbów. Jeśli jesteś miłośnikiem morskich przygód, walk piratów i poszukiSilver1waczy skarbu z pewnością książka przypadnie Ci do gustu. Polecam szczególnie młodzieży.

Jim i Natty, czyli główni bohaterowie stają przed wyzwaniem kontynuowania wyprawy swych ojców, skarb Kapitana Flinta czeka na śmiałków.
Można powiedzieć, że podczas tego rejsu, kłopoty stają się ich specjalnością, wiatr owiewa żagle, wpadające na pokład fale przypominają,
że takie wyprawy to nie zabawa.

Piraci, tęsknota, ciągłe wyzwania, historia o miłości. Tego możesz się spodziewać.
Czego mi zabrakło? Wartkiej akcji, precyzji, detali.

W skali Silver2Beauforta ocena na 6, czyli powiało ale do silnych wrażeń jeszcze daleko.

Wyd. SQN

Wyprawa „Śmiały” B. Kowalski

Polskie Towarzystwo Geograficzne czarteruje jacht na dwa lata aby przeprowadzić wyprawę do Ameryki Południowej, dzięki współpracy licznych instytucji wyprawa dochodzi do skutku.

20 lipca 1965 roku o godz. 16. 00 przejęto jacht ze Stoczni Marynarki Wojennej.

Śmiały

 

Przepłynęli przez trzy Morza i trzy Oceany, Odwiedzili trzydzieści jeden portów, trzydzieści wysp. Byli w tropikach i na lodowcach. Razem pokonywali godziny radości
ale też smutku, rozdrażnienia i trudu żeglarskiego wyzwania. W dzisiejszych czasach może to nie brzmi jak fenomen, gdy Śmiały powrócił było to duże wydarzenie. To była pierwsza taka wyprawa, historyczna dla polskiego żeglarstwa. „Po raz pierwszy
w Cieśninie Magellana syreny mijających nas statków i okrętów ryczały morskim wyrazem uznania dla polskiej bandery niesionej przez nasz jacht”
. Zostało pięć dzienników jachtowych a w nich wpisy i liczby kolejne pozycje i lakonicznie opisane zdarzenia… Liczne relacje w gazetach, gratulacje, książki i pamięć o tym rejsie.
Tłum witający Śmiałego na Wałach Chrobrego potwierdził zasadność tej wyprawy
i docenił wysiłki załogi.

Śmiały wyprawa marzeń

Wyprawa  „Śmiały”, książka o polskiej wielkiej wyprawie żeglarsko – geologicznej ,  opowieści o krajach, w tamtych czasach odległych.  Bolesław Kowalski zaprasza nas na pokład, pokazuje trudne momenty rozkołysanego morza, trudności z silnikiem czy ciągle prujących się żagli. Co może zrobić załoga w takich warunkach? Czy można rzucić wszystko bo zmęczenie przysłania oczy? Opowiada o zwyczajach morskich i etykiecie, nie szczędzi słów o załodze, również ich słabościach czy kłótniach jakie mają miejsce.

Zdarzenia i relacje typowo żeglarskie przeplata z pięknymi opowiadaniami o portach
i miastach, w których goszczą. Spotykali Polaków, którzy wyjechali i z dala od ojczyzny zaczęli inne życie. W portach przybycia mają liczne grono wielbicieli i obserwatorów,
w innych niestety przeciwników. Ze względu na sytuację polityczną nie wszędzie polska bandera mogła znaleźć schronienie. W portach czy kotwicowiskach pracę remontowe
na pokładzie dzielą z pracami badawczymi, nawiązywaniem relacji z mieszkańcami, uzupełnianiem zapasów, zorganizowaniem formalności niezbędnych wyprawie. Zazwyczaj na odpoczynek znowu brakuje czasu.

Z relacji w książce dowiemy też ciekawostek o krainie Piratów na i o tym jak działali, dlaczego statki ginęły bez wieści. Jaka jest historia Kanału Panamskiego, co spotkało Śmiałego na tej trasie?

 2 listopada 1966 roku: wyprawę zakończono przebywając 22 841 Mm…

Otwórz książkę i ruszaj w podróż.

#wyprawa #wysiłek #duma

Informacja zwrotna w załodze

Członkowie, załogi spędzają ze sobą dużo czasu, razem jedzą, pracują i odpoczywają, czasami nieprzerwanie przez kilka lub kilkanaście dni. Ważne jest aby komunikacja między nimi była jasna i zrozumiała, z upływem czasu każdy z nich nabywa mniejszą lub większą łatwość „udzielania informacji zwrotnej”, czyli po porostu wypowiada się
w kierunku danej osoby lub osób, o jakimś zachowaniu.

 Informacja zwrotna może mieć wydźwięk pozytywny lub negatywny, każda z nich jest potrzebna w procesie uczenia się. Dlaczego jest potrzebna? Bo bez niej nie wiem czy robimy coś poprawnie czy nie. To tak jak by rzucać z zamkniętymi oczami do kosza i nikt nie powie nam czy trafiamy czy nie, czy stoimy zbyt blisko czy zbyt daleko. Bez takich informacji nie wiemy w jakim kierunku możemy się rozwijać, co wzmacniać a co korygować. Jesteśmy niepewni swoich zachowań, zwłaszcza na początku nauki lub praktyki danej dziedziny, wiele rzeczy robimy intuicyjnie.

Starszy Wachty podchodzi do Oficera, z pytaniem o pomoc bo nie wychodzi im klarowanie lin i żagli po wejściu do portu.  Oficer, odkłada dokumenty i już z daleka krzyczy do wachty:  źle to robicie znowu nie tak, odpuście sobie, tak to zupełnie nie wyjdzie, eh kiedy Wy się  nauczycie. ..

Wachta II z tego co pamiętam mamy zrobić klar, tak? Załoga odpowiada tak, już wyczuwając lekki podstęp, przecież Oficer wie co trzeba zrobić. A z tego co widzę to będziecie musieli zaraz ponownie sklarować ten żagiel, ponieważ, jeszcze  te liny tu nie są sklarowana a są pod spodem. Zatem jak dokończycie teraz to co zaczęliście, tak ładnie klarować,  to będziecie musieli poprawić przy klarowaniu tej drugiej liny. Czy wiecie, o którą linę mi chodzi?  Tak dokładnie te dwie. Najpierw ta a potem dopiero ta druga, Oficer podchodzi pokazuje grupie o co dokładnie chodzi. Jak chcecie możemy zacząć razem.

Jakie są skutki udzielonych informacji? 

W sytuacji pierwszej, przy kolejnej wątpliwości załoga nie zapyta, będą czuć się oceniani, pokrzywdzeni. W takich sytuacjach pojawia się czynnik obrony: ale my nie wiedzieliśmy jak. Takie sytuacje prowadzą bardzo szybko do nieporozumień, konfliktów, wykonywania pracy „na odczep”. Nie ma poczucia partnerstwa w zespole. Załoga nie wierzy w siebie
i przy okazji trudnego zadania, nie będzie raczej chętnych do spróbowania, ponieważ będą bać się oceny i krytyki.

W drugiej sytuacji powstały relacje partnerskie, załoganci, wiedzą dlaczego powinni zrobić niektóre rzeczy inaczej, otrzymali dokładną i precyzyjną informację o tym
co należy poprawić i dlaczego, wyciągną wnioski a szansa na to, że kolejny raz wykonają to zadanie poprawnie jest duża. Zwiększy się ich ciekawość i zaangażowanie
a w przypadku kolejnego trudnego zadania, na pewno będą chętni …

Jakie są zasady udzielania informacji zwrotnej, aby była konstruktywna?

Zobacz na rysunku:

informacja zwrotna

#komunikacja #informacjazwrotna #zaloga #zespol

Stawimy żagle, czyli dobrego planu nic nie zastąpi

W każdym momencie dnia mamy do czynienia z planowaniem, lub powinniśmy mieć. W niektórych momentach planujemy, w niektórych realizujemy nasz plan lub plan innych osób…

Wachta zebrała się na lewej burcie, było ciemno i niestety padał dość mocno deszcz.
No cóż, co tu dużo ukrywać, warunki żeglugi od wczoraj nie były najprzyjemniejsze. Oficer podszedł do załogi i zaczął mówić: zmienił się lekko wiatr dlatego też postawimy dodatkowy żagiel, stawiamy grotsztaksla, tym samym mamy nadzieję przyśpieszyć
i szybciej dotrzeć do portu. Pogoda nie jest wymarzona, ale jako wachta samodzielna
i pracująca zespołowo damy sobie radę.
Co robimy, padło pytanie ze strony Oficera w kierunku lekko zmęczonej załogi.
Odezwały się pojedyncze głosy: zdejmujemy buchty, odknagowujemy szoty, potem fał wybieramy i kontrafał luzujemy, pilnujemy szotów.
Dobrze, to teraz to poukładamy, Ewa rozwiążesz sejzingi, Tomek odknagujesz fał
i będziesz go wybierał razem z Marcinem , Asia odpowiedzialna jesteś za kontrafał, odknagujesz go na komendę. Ewa i Adam zmocujecie szoty do rogu szotowego, będziecie odpowiedzialni na Szoty. Nie ma nas więcej więc musimy tak sprawnie zadziałać, jeśli ktoś zobaczy, że komuś będzie potrzebna pomoc, pomagajcie sobie nawzajem jeśli będziecie mogli.
Czy każdy wie co ma robić? Po kolei po przygotowaniu będziemy wybierać fał luzując kontrafał, potem je obkładamy, wybieramy zawietrzny szot, klarujemy liny i jesteśmy dumni z pięknie wykonanego zadania.
Wszyscy wymownie kiwali głowami, zatem przygotować, grotsztaksla do postawienia !
Ręce poszły w ruch i każdy w swoim tempie mimo kapiącego na dłonie deszczu ochoczo pracował. Zaświstały bloczki i liny zaczęły głośniej pracować, w mgnieniu oka duży żagiel powoli jechał do góry…

A teraz sytuacja druga, niestety dość często spotykana.
Będziemy stawiać, żagiel dokładnie tak samo jak do tej pory. Tak czyli Przygotować żagiel do postawienia! Pada komenda i … zaczyna się bałagan, po pierwsze nie każdy wie o którym, żaglu mówił Oficer, dwie osoby idą odknagować kontrafał, nikogo nie ma przy szotach… Żagiel powinien szybować ku górze w końcu tak pięknie wieje wiatr. Stop! Moi drodzy zróbmy tak, Adam i Ewa mocują szoty, Ewa sejzingi, Tomek fał razem z Marcinem, Asia kontrafał.
Załoga w tym momencie ma poczucie chaosu, ale układa się na wyznaczonych pozycjach, choć do końca nie wie co ma robić… Asia niestety wybiera kontrafał a Tomek z Marcinem luzują fał, zatem nic się nie dzieje i siłują się zupełnie bez potrzeby kilka chwil. Nie ma się czemu dziwić wcześniej podczas stawiania żagli byli na innych pozycjach, to dopiero drugi dzień rejsu więc nie mają wprawy. Oficer lekko zdenerwowany bardziej na siebie niż na załogę podchodzi do każdej osoby i mówi czy ma luzować, czy wybierać liny a Ewie i Adamowi pokazuje co zrobić z szotami. Super teraz praca idzie coraz lepiej, żagiel z każdym pociągnięciem rąk idzie do góry. Moi drodzy jeszcze chwila i przyśpieszymy kilka węzłów, dacie sobie radę jako zespół, dwa równe szarapnięcia i kończymy.

Widzisz jak wyglądają sytuacje, są zupełnie odwrotne. Niestety ta druga sytuacja czy na wodzie czy w biurze zdarza się dużo częściej aby szybciej coś wykonać omijamy wstęp, bo przecież „wszyscy to i tak wiedzą”, szkoda czasu. Potem wychodzi bałagan, robimy przerwę, działamy ale tak jak w drugiej sytuacji kolejne kroki robimy od końca.

A Ty z jakimi żaglami zmagasz się na co dzień ?
planowanie

Gdzie płynę, czyli jaki powinien być …. mój Kurs !

To nie będzie tekst o SMART -nym wyznaczaniu celów, nie będzie w punktach wymieniona teoria czym jest CEL i jak go realizować.
Mamy prognozy budżetowe, prognozy wydatków, firmy, prognozy pogody. .. Może od początku, prognoza to przewidywanie, coś co na podstawie pewnych wskaźników, przewidujemy, ale się nie zobowiązujemy do tego! I tu jest właśnie pierwsza różnica.

Posługując się słownictwem i terminologią żeglarską, Kapitan wyznacza kurs jednostki przed jej wypłynięciem, rzecz jak że ważna. Bardzo upraszczając, przewiduje, gdzie będziemy płynąć.
Kurs czyli kierunek, cel w jakim będziemy zmierzać. Dziś płyniemy do Portu X. Wyjdziemy o godz. 10 00 z naszego portu kursem 270, potem ominiemy mieliznę kursem 280. …
Kapitan, Oficer, Złoga, obserwują co się aktualnie dzieje dookoła, jaki jest wiatr, jaki prąd, czy nie płynie inna jednostka w naszym kierunku. Wszystko dokładnie co godzinę zapisujemy w dzienniku. Dlaczego i po co tyle zachodu? Bo wtedy można lub niekiedy nawet trzeba skorygować kurs. Nie ma takiej sytuacji gdy wychodzimy z portu mamy obrany jeden kurs i tego się trzymamy, jak po sznurku lecimy do kolejnej przystani. Aby dojść do wyznaczonego portu, kurs może nam się w trakcie drogi zmienić wiele, wiele razy, czasem wystarczy, że jeden z załogantów steruje pierwszy raz i zbyt dużo zjedzie z zadanego kursu, potem trzeba nadrobić. Zdarzy się, że wiatr się mocno zmieni na przykład z północnego na północno wschodni a my zmienimy kurs by wykorzystać warunki i przyśpieszyć. Gdy z za mgły zobaczymy nagle światła dużego promu, jest szansa, że wtedy znów zmienimy kurs… Co zatem robimy – weryfikujemy założenia. Niby może płyniemy w odwrotnym kierunku niż, chcemy, może trochę dookoła ale bezpiecznie dopływamy do celu.

Co by było gdyby Kapitan trzymał się wyznaczonego na początku kursu i mimo wyraźnych zmiennych warunków dookoła, trzymał się raz postawionego „celu”? Pewnie każdy się domyśli, że nie był by to najszczęśliwszy rejs.

Choć same działania nam się zmienią, nie zmienia się port docelowy, chodzi przecież o to by wyznaczyć bezpieczną drogę dla jednostki i wiedzieć gdzie się płynie, albo gdzie
w aktualnych warunkach jesteśmy w stanie dopłynąć. Aby kurs statku był właściwy
i bezpieczny musimy znać naszą dokładną pozycję, korzystać z map, locji, w dzisiejszej dobie GPS, spisu świateł, prognoz pogody itp.

Dokładnie tak jest z każdym celem, dlatego ciężko mi niekiedy zrozumieć, kontraktowane sztywne założenia. Realizujemy jakiś cel bo się na niego umówiliśmy, zostaliśmy do czegoś zobowiązani… Zmieniły się warunki a tym kursem, którym płyniemy wpływamy prosto, no cóż, na mieliznę. Potem wszyscy się zastawiają dlaczego, przecież projekt był tak dobrze policzony, przemyślany. Może i tak ale w warunkach panujących jakiś czas temu. Teraz statek stoi na mieliźnie i wszyscy mają kłopot. Załoga robi co może żeby wszystkimi siłami wyjść z trudnej sytuacji. A można było temu zapobiec.

Każdego dnia wyznaczamy sobie coś do zrealizowania, małe i duże cele, krótko terminowe i długo terminowe.
Gdy wyznaczamy komuś do zrobienia jedną konkretną czynność i osiągnięcia np.. kursu 270 zwalniamy z niego odpowiedzialność, ma być kurs 270 i jest, sprawa załatwiona.
Czy nie lepszym celem było by dopłynięcie do konkretnego portu? Niby brzmi podobnie a jak wielka jest różnica.

Życzę bezpiecznego płynięcia obranym kursem, prosto do Portu marzeń!

Untitled Presentation (1)

Kurs na siebie

„Kurs na siebie ” Piotr Guttman wyd. Krajowa Agencja Wydawnicza, warszawa 1979 …

„Obserwując pana na uczelni miałem obawy jak pracujący zrywami, choćby nawet najzdolniejszy młody człowiek, da sobie radę na statku, gdzie taki system pracy jest niemożliwy. Że nauczy się pan sterować, byłem pewny, ale nie to jest najważniejsze. Niech się pan dalej stara, niech pan trzyma kurs na siebie, na fachowość, rzetelność i sumienność. Bez wzlotów i upadków, cały czas równo … „
Morze nie lubi tych lekkomyślnych, leniwych i niepokornych. Kurs na siebie to książką, z którą w ręku przechodzisz przez czasy odległe naszym. Żeglarstwo było możliwością odkrywania egzotyki, awansem społecznym i dobrobytem. Każdy z Marynarzy miał inną motywację do podjęcia pracy na Morzu. Niektórzy chcieli od dawna, dla innych był to przypadek lub chęć zarobienia i zapewnienia rodzinie lepszych warunków. Każdy z nich zmagał się z tym samym. Czasem lęk o bliskich i tęsknota, czasem, stukający silnik nie do wytrzymania, walka z atakiem wyrostka czy odporność na przerażające zimno. Co ich zbudowało i jaki jest ten Kurs na siebie?
20160121_221539
Opowiedziane zdarzenia są prawdziwe, prawdziwa była walka o marzenia, uczenie się pokory, nietolerancji na ból. Małe rzeczy mają wielki sens. Dlaczego? Zobacz czemu w dzienniku pokładowym tak ważna jest sumienność, jednoznaczność sformułowań… Dlaczego młody Marynarz tak długo musiał się starać aż wpis był idealny.
Świat otaczający Nas się zmienia „dawniej były to urocze porty, wrota egzotyki, teraz po prostu dworce.” Sami wyznaczamy sobie horyzont do, którego chcemy płynąć a podążając do nich, licz się z ciężką pracą.

#kurs #morze #marzenia #wytrwałość<a

Liderzy jedzą na końcu. Dlaczego niektóre zespoły potrafią świetnie współpracować, a inne nie.

Liderzy jedzą na końcu. Dlaczego niektóre zespoły potrafią świetnie współpracować, a inne nie.
Simon Sinek, One press Exclusive wyd. Helion 2015


„Przywództwo to nie licencja na to by robić mniej, lecz odpowiedzialność za to by robić więcej”.
Liderzy jedzą na końcu

Książka w której mówiąc o przywództwie autor nie przytacza, teorii i definicji z kategorii „Jak być dobrym menedżerem”. Z niezwykłym kunsztem słowa i precyzją pokazuje konsekwencje egoistycznych działań liderów w obecnym Świecie. Zaczyna od źródła, naszych biologicznych systemów i tego jak sami sobie zgotowaliśmy ten los. Opiera się na przykładach znanych nam wszystkim, wielkie korporacje i Wall Street… Zderza to z wymaganiami naszych organizmów i zwykłą biologią, tego czego oczekujemy, kiedy czujemy się bezpiecznie i ile wtedy możemy dać z siebie. Chcesz zbudować silny zespół? Bądź liderem takim, jakiego sam chciałbyś mieć.

Czy statek mógł by dotrzeć bezpiecznie do wyznaczonego portu gdyby każda osoba z załogi myślała w kategorii własnego bezpieczeństwa, wygody i przyjemności? Co powoduje, że tak nie jest? Gdzie dopłyną statki, w których nie ma prawdziwego lidera, bezpośredniego kontaktu członków załogi, równowagi, spójności i wspólnego trudu? Czemu zawdzięczamy nasze aspiracje, motywacje do pracy nawet w czasach kryzysu i wzmożonej pracy? Z jakimi liderami popłynęlibyśmy choć by na koniec Świata w sztormie?

Inspirująca, mocno osadzona w realiach XXI wieku, książka w której rekordowo dużo pojawiło się karteczek: „do zapamiętania”, „zwróć uwagę”, „przeczytaj ponownie w trudnych sytuacjach”.