Jak zważyć słonia? O sposobach myślenia.

Jak zważyć słonia?

Pamiętasz swój pierwszy dzień w szkole? Może kolejne dni, klasówki
i odpowiedzi przy tablicy? Każde dziecko od chwili, gdy przekracza próg szkoły wie,
że na każde pytanie jest już odpowiedź, że wszystkiego nauczy się z podręcznika
a sukcesem jest podanie na sprawdzianie poprawnych odpowiedzi, które w trudzie udało się zapisać w pamięci i z jeszcze większym trudem – odtworzyć na klasówce. Naukowcy podają, że 50% zdolności człowieka do uczenia rozwija się już w pierwszych czterech lata życia. Dzieci często wykorzystują swoją naturalności i świeżość
w rozwiązywaniu problemów, niestety dorośli, nauczeni racjonalności, zasad i reguł poprawności bagatelizują odkrycia małych odkrywców. Wielkie odkrycia mają początek
w nowych odpowiedziach, przełamaniu istniejących zasad i prawd a nie akceptacji. Amerykański pedagog Neil Postman mówił, że dzieci mogą rozpocząć szkołę, jako znaki zapytania, lecz kończą ją, jako kropki … Każdy z nas kończąc szkołę ma za sobą dziesiątki lub steki testów, egzaminów i sprawdzianów, podczas tego procesu utrwalamy schemat jednej gotowej „poprawnej odpowiedzi”. Sprawdza się to
w zadaniach matematycznych, w rutynowych i prostych czynnościach, ale nie zawsze
w życiu, które wymaga wielopłaszczyznowości.

Wśród zbioru Baśni Chińskich, jest jedna szczególnie niezwykła Baśń
„Jak zważyć słonia”. Opowiada jak sławny Chiński wojownik otrzymał słonia, bardzo chciał go zważyć, niestety nikt, nawet najbardziej uznani myśliciele i mędrcy nie wiepost-its-1875512_1920dzieli zupełnie jak to zrobić. Rada najmędrszych spośród mądrych znalazła rozwiązanie – słonia należy pokroić na kawałki następnie kawałki kolejno zważyć i dodać do siebie… Nie muszę dodawać, że to rozwiązanie rozzłościło wojownika. W tłumie odezwał się mały chłopiec, syn ogrodnika, „Ja wiem jak można zważyć słonia” odpowiedział. Słonia trzeba włożyć do łodzi na rzece
i zaznaczyć, do jakiego poziomu łódź zanurzy się w wodzie.
Po wyprowadzeniu słonia na suchy i bezpieczny ląd, do łodzi trzeba nałożyć tyle kamieni, aby łódź zanurzyła się dokładnie tak jak wtedy, kiedy był w niej słoń. Potem trzeba zważyć wszystkie kamienie i dodać ich wagę do siebie to będzie waga słonia … * Niezwykłe rozwiązanie a zarazem takie proste, prawda?

Często nowe rozwiązania rodzą się z zupełnie prostych rzeczy, zastanów się,
co możesz zrobić, jeśli chcesz np. coś zwiększyć, może podwoić tak jak londyńskie dwu poziomowe autobusy lub powiększone Big Macy? Pamiętaj, że Frank Whittle wynalazł silnik odrzutowy odwracając po prostu  wiatr! Mamy trzy podstawowe kolory, zatem wszystkie największe dzieła malarskie na świecie są tylko albo aż – ich kombinacją a cała muzyka jest układem, co najwyżej dwunastu nut … Wszystkie idee
i rewolucyjne wynalazki powstały w ludzkim umyśle poprzez stworzenie nowych kombinacji i skok w nieznane.

*Baśnie Chińskie, Bajki i Legendy Świata, wyd. SARA, 2006.

Trening efektywnego czytania – Zajęcia grupowe

Zajęcia indywidualne i grupowe

 

Podczas zajęć skupiamy się na praktycznych ćwiczeniach, które zwiększają prędkość czytania.

Dwa razy szybciej na początek, czy to dużo ?

Koncentrujemy się na takich elementach jak:
• Praca ze wskaźnikiem,
• Rozszerzanie pola widzenia,
• Eliminacja fonetyzacji i regresji,
• Śledzenie tekstu,
• Gdzie czytam – miejsce ma znaczenie,
• Wzmocnienie pamięci,

Zajęcia indywidualne są rozszerzane o dowolnie wybrany moduł i dopasowane
do potrzeb klienta.

Dla komfortu uczestników, zajęcia grupowe są prowadzone w grupach max. 12 osobowych.
Program Efektywnego czytania obejmuje 18-20 godzin zegarowych.

 

Najbliższe zajęcia zaczynamy: 3 października (9 spotkań po 2 godziny 18-20)
Warszawa

zapisy i informacje: info@horyzontbezkonca.pl

plakat-kurs

Jerzy Pachlowski „Opowiadania morskie”

(…)” poza sobą mieliśmy tysiące mil drogi znaczonej śmiercią ludzi, statków, śladami rozlanej ropy. Po przebrnięciu Atlantyku wydostaliśmy się nareszcie z mgły, sztormów, chłodnego oddechu lodowców Grenlandii i kandayjskiej tundry. Znowu świeciło słońce. Ciepłe promienie suszyły mokrą odzież i pokład, pokrywając wszystko cienką warstwą soli.”

Za nim przeczytałam pierwsze opowiadanie, pierwszą stronę, mogłam wnioskować zaledwie po tytule,  „Opowiadania morskie ” kojarzyły się z romantycznym, nostalgicznym morzem. Owszem spodziewałam się opisów sztormu i dzielnych marynarzy, dalekich portów, małych miasteczek pełnych przygód.

Po pierwszych kilku stronach wiedziałam, że to nie będą proste historie portowych rozstań i miłości ludzi morza. To nie będzie tak często opisywana walka ze swymi słabościami i lękami. To nie będą zwykłe opowiadania z podróży do innych portów. Od początku zachwycił mnie piękny język, prosty, wrażliwy, plastyczny i wyrazisty w przekazie. Urzekło mnie spojrzenie na detale, częste zatrzymanie czasu w opisywanych historiach.

„Podałem mu rękę, którą długo i mocno potrząsał. Potem, kiedy już sklarowałem cumy na rufie, widziałem chyba jeszcze przez pół godziny jego zgarbioną postać na kei, aż zmieniła się w czarną kreseczkę, a potem w czarny punkcik, który rozpłynął się w powietrzu”.

Każde opowiadanie to życie poszarpane wiatrem, każdy fragment to inne losy tęskniących bliskich. Wszystko rozkołysane falą, słoną i zimną od trosk i łez.

Czy patrzyłeś kiedyś na Morze z perspektywy śmierci, bólu, kłótni, samotności i porażek? Czy widziałeś tylko przepływające statki i machających marynarzy? Zastanawiałeś  się co przeszli oni i Ci przed nimi?

Choć dla mnie życie na morzu nie jest obce, wiem ile wymaga poświęcenia od siebie, innych i  ile wyrozumiałości. Te opowiadania pokazały inną perspektywę, tą bardziej ciemną i przyziemną. Tutaj bardziej widać, jak wiele zmienia w ludzkim życiu Morze.

„Przed godziną, zaraz na początku mojej wachty, Ocean, jakby zdenerwowany rybackim uporem, runął na nas śnieżnym, podniebnym garbem fali. Nie mam pojęcia, dlaczego w tym samym momencie, niespodziewanie dla samego siebie zrobiłem głęboki przysiad trzymając się szprych steru. W takich chwilach zazwyczaj zapierałem się nogami gretingu albo zwisałem na sterze. W huku i brzęku rozbijanego szkła oślepił mnie Ocean, który wylądował na moim grzbiecie…”