Ankieta czytelników – daj się poznać!

Od jakiegoś czasu intensywnie zajmuje się szybkim czytaniem, czytaniem efektywnym – staram się bardziej szczegółowo poznać nawyki, trudności i przyzwyczajenia czytelnicze.

clipboard-311168_1280
Przygotowałam ankietę, jej wypełnienie zajmie 2-5 minut.
Zbiorcze wyniki będą znajdowały się również na blogu.

Wypełnij ankietę – dostępna tutaj

Busem przez świat Australia za 8 dolarów

Australia!  Wyprawa o jakiej marzę od lat … nie na tydzień czy dwa. Taka podróż przez duże miasta i zupełnie małe miasteczka, przez pustkowia. Gdy przyszła książka, przekartkowałam ją szybko. To będzie wymarzona lektura na wieczór.
Ekipa Busem przez świat tym razem ruszyła do Australii, śledziłam trochę ich pierwszą podróż, czytałam pierwszą książkę Karola z wyprawy po Europie, wiedziałam czego się spodziewać. Mnie, nie zawiedli i tym razem.
IMG_20170108_182628
Wizy, pozwolenia, bilety lotnicze  …  Jaki zapas zupek chińskich?  Ile przejechanych kilometrów? Ile stopni upału?
I w końcu jak przetransportować tam busa?  Pytań i ciekawostek można wyliczać długą listę. Momentami miałam wrażenie, że czytam doskonale napisany poradnik młodego
i oszczędnego podróżnika.  Książka
z poczuciem humoru, swobodnym językiem, rzeczowo i konkretnie napisana. Nasza wyobraźnia jest poddawana wielu bodźcom, przyciągające opisy, zdjęcia z trasy a do tego, odnośniki do strony, gdy czytasz o kazuarach, możesz ich posłuchać.

Australia ich oczami, to nie tylko kangury, opera w Sydney i piękna przyroda, choć tak kojarzy się zazwyczaj.
Mają za nic, awarie koła na zupełnym pustkowiu, ulewy, piaskową burzę,  ograniczony budżet – jadą dalej! Dalej w stronę marzeń.  Czy są lekkoduchami? Powiedziałbym, że to rozważny luz, dzięki któremu do samego końca książki, nie mam ochoty wysiadać z tego busa;).
Trasa wyprawy była zaplanowana, choć i tak się zmienia, to nie ważne, są przygotowani
i dzielą się tą wiedzą z czytelnikiem. Dla tych, którzy się zastanawiają nad wyjazdem
w ten zakątek świata to cenne wskazówki.

Australia za 8 dolarów
Udowadniają czytelnikom, że o marzenia warto walczyć. Mieli momenty zwątpienia, gdy wyprawa staje, nie raz pod znakiem zapytania. Odsłaniają przed nami ile trudności i wysiłku kosztuje zorganizowanie choć by samego transportu czy funduszy na wyprawę. Determinacja, współpraca, zapał i wytrwałość pomagają wyjść im nie raz z krytycznych sytuacji. Bo taka wyprawa, ma i trudne chwile.  Są przykładem,
że narzekanie nie przynosi rezultatów
a uśmiechem, pracą, odwagą i radością, która ich nie opuszcza podbijają świat.

Pozostał niedosyt i cel w głowie na kolejną podróż!

Busem przez świat Australia za 8 dolarów, Karol Lewandowski, wyd. SQN Kraków 2016.

Nie lubiłam czytać, czyli kilka zdań jak zacząć czytać efektywniej i zacząć oszczędzać czas.

Nie lubiłam czytać, czyli kilka zdań jak zacząć czytać efektywniej i zacząć oszczędzać czas.

Nie lubiłam czytać, wiem, może nie tak powinien zaczynać się idealny tekst dotyczący czytania – ba efektywnego czytania. Może nie tak większość sobie wyobrażała początek.

Taka jest prawda, większość lektur do przeczytania była dla mnie problemem, nie lubiłam czytać, twierdziłam, że nic nie pamiętam i od tego bolą mnie oczy. Miałam czytać na głos, po trochu każdego dnia. Koszmar. Mój brat czytał dużo, rodzice ciągle opowiadali o fajnych książkach z ich młodości, książkach, które warto przeczytać. Niestety, zaczynałam czytać i odlatywałam myślami gdzieś daleko. Z roku na rok lektury stawały się coraz grubsze a wraz z tym pojawiało się u mnie więcej łez. Przecież tak nie może być.  Co mnie zainspirowało? Chęć przezwyciężenia swojej słabości, „lubiłam wiedzieć” i to co było chyba jeszcze bardziej absurdalne, lubiłam książki jako przedmiot, lubiłam do nich zaglądać, ale… samo ich czytanie mnie męczyło okrutnie.
books-927394_1920
„Musi być na to jakiś sposób.” „Inni czytają i sprawia im to przyjemność”, „czytam zbyt wolno dlatego nie lubię czytać” te i wiele innych myśli towarzyszyło mi jeszcze przez długi czas. Jedna wizyta w księgarni, jedna książka, jedno pierwsze ćwiczenie… ten jeden pierwszy krok. Książka Tonego Buzana „Podręcznik Szybkiego czytania”, którą wypatrzyłam przypadkiem w księgarni. To było by coś! Wtedy to była jedna z nielicznych książek, które tak ochoczo, choć z dużym dystansem zaczęłam czytać. Oczywiście, co tu dużo mówić, szło wolno, nawet bardzo wolno. Na początku do wykonania test i wynik zdecydowanie poniżej średniej, nawet powiedziałabym w dolnej granicy, dolnej normy ;).
Tego akurat mogłam się spodziewać. Dzień po dniu, strona po stronie, czytałam. Pierwsza przymiarka poszła całkiem dobrze, zachęcona podwojeniem prędkości czytania już po dwóch tygodniach ćwiczeń. Ćwiczyłam dalej. Ze 123 słów na minutę wyćwiczyłam ponad 500 słów na minutę przy zrozumieniu tekstu na poziomie 80 %. Przyszedł czas na pierwszy sprawdzian. Pamiętacie „Lalkę”? Przeczytana w jeden dzień! Kartkówka? Zaliczona. Zmieniłam punkt widzenia. Oczywiście zaangażowanie w ćwiczenia po pewnym czasie minęło. Wynik nieco się obniżył ale i tak było dobrze. Czytanie przestało mi przeszkadzać.
Po kilku latach, chciałam wrócić do ćwiczeń, czytałam szybciej ale to nie był zawrotny wynik. Powiedzmy w górnej, średniej.  Poszłam na kurs, za swoje jedne z pierwszych zarobionych pieniędzy.
Kurs szybkiego czytania, był oczywiście szybki. Wynik na koniec kursu 1200 słów na minutę 40 % zrozumienia tekstu, czyli jeśli chodzi o zrozumienie, przeciętnie. Podczas kursu i po jego ukończeniu, czytałam też ze znacznie większą prędkością: 1800, 2000 2300… słów na minutę.  Tak minęło kilka miesięcy, zaczęły się studia, do tego praca i brak czasu na cokolwiek. Praca, wykłady, ćwiczenia na uczelni, sesja, egzaminy.
Nie ćwiczyłam a do tego czytałam mało. Po dwóch latach moja prędkość czytania spadła do około 300 słów na minutę. Wiem, że to i tak więcej niż średnia, szkoda było mi mojego wysiłku. Historia lubi zataczać kręgi więc ponownie zabrałam się do pracy. Teraz już świadomie, wiedząc, że ta umiejętność bardzo pomoże mi podczas studiów. Studiowałam dziennie, nie chciałam zrezygnować z pracy bo to pozwalało mi na podróże
i bardziej intensywne kontynuowanie przygody z żeglarstwem. W weekendy często chodziłam na dodatkowe szkolenia czy kursy. Dzień ma tylko 24 godziny, skoro doby nie możemy rozciągnąć, musimy zrobić coś by działać efektywniej.
Z prostej kalkulacji, powrót do prędkości minimum 500 słów na minutę, uczynił by mnie studentem, który nie musi siedzieć nad książkami całymi wieczorami. Brzmiało kusząco, wysiłek został podjęty. Od tego momentu było łatwiej, nie chce mówić, że wszystko zaliczałam na „5″ bo niektóre przedmioty mało mnie  interesowały, lub interesowały mniej, ich nauka była zupełnie inną historią. Dawałam radę, czytałam głównie w komunikacji miejskiej, trochę w domu. Opowiadania moich koleżanek i kolegów, którzy przesiedzieli całe wieczory i noce nad materiałem, przysparzały mi bólu głowy. Żałowałam tylko jednego: dlaczego tak późno, bo już  podczas drugiej połowy studiów, wróciłam do czytania.
W tak zwanym, „między czasie” skończyłam szkołę trenerów, praca na zakończenie była poświęcona właśnie tej tematyce „Szybkie czytanie Twoim kapitałem na przyszłość”. Przygotowałam program szkolenia, przerobiłam wiele ćwiczeń według moich doświadczeń, ułożyłam treści tak jak mi było uczyć się najwygodniej. Potem zrobiłam kilka darmowych warsztatów dla studentów. Ich wyniki dodawały mi skrzydeł! Szybsze czytanie ułatwiało też moją pracę. W dużo krótszym czasie mogłam zapoznać się
z dokumentami, raportami.
pisać

Obecnie czytam z prędkością około 600 – 800 słów na minutę, czytając zwykłe codzienne teksty. Owszem czasem wolniej, czasem też dużo szybciej. Efektywne czytanie to dla mnie też wysoki poziom zrozumienia tekstu. Przeszłam przez cały scenariusz: od czytania bardzo wolnego po bardzo szybkie. Sprawdziłam kilka metod i wybrałam te, którymi dzielę się dalej. Czytam dużo, nie na wyścigi, lecz dla przyjemności z czytania.
A Ty już wiesz co zrobisz z zaoszczędzonym czasem?

Magda

Tekst ma 772 słowa czytając z prędkością  ok. 500 słów na minutę przeczytasz go
w 1, 30 sek.:
Zajrzyj tutaj i  Zrób pierwszy krok .

On już czyta … a Ty ?

Dużo pracy, kilka zmian koncepcji, wiele przygód, zatem jak zawsze… życie!
Jakiś Czas zaczęłam pracę nad materiałem, który pomoże każdemu czytać efektywniej.
Co to znaczy? Po pierwsze: szybciej, dwa, trzy razy po drugie: ćwiczyć pamięć
i koncentrację na tekście.
Dziś mogę powiedzieć, materiał jest gotowy!
„Efektywne czytanie – samodzielny trening”

Teoria, wskazówki i ćwiczenia, ćwiczenia! Kupując trening możesz umówić
się na darmową 40 minutową indywidualną konsultację (na terenie Warszawy osobiście, w innych lokalizacjach: tele/video konsultację).

Do 8 stycznia 10% taniej z kodem rabatowym: HBK#MD#002

Wejdź:
http://horyzontbezkonca.pl/
– zakładka sklep

On już czyta …  a Ty ?
czyta

 

Czarodziej wiatru, życie na regatach, czyli historia wyjątkowego żeglarza

Czarodziej wiatru, życie na regatach, czyli historia wyjątkowego żeglarza Karol Jabłoński Wojciech Zawioła wyd. Edipresse.

Światowej klasy żeglarz, skipper, sternik, prowadził zespoły żeglarskie z całego świata, mistrz świata w bojerach … tytułów można by mnożyć jeszcze wiele.
Opowieść nie o morzu a o walce jak się na nim znaleźć. To historia nie o długich morskich przygodach, pięknych portach i załogach zżytych ze sobą po latach wspólnego pływania, jakie znamy z morskich opowieści. Karol opowiada o innym, żeglarstwie, tym sportowym, zawodowym i żeglarstwie szybkich jachtów. Żeglarstwo na tą skalę, u nas nie istnieje prawie wcale i pewnie jeszcze przez długi czas będziemy mogli śledzić ten świat tylko za pomocą zagranicznych mediów. Niezaprzeczalnie, szkoda że tracimy emocje jakie wiążą się ze śledzeniem tych wydarzeń, gdy do mety dopływają nasi rodacy. Po lekturze tej książki rozumiem żal związany z brakiem zainteresowania naszych mediów,
jaki przejawia Karol.

Wojciech Zawiota podczas rozmowy z Karolem Jabłońskim, sporo uwagi poświęca przeciwnościom jakie młody chłopach, musiał pokonać aby być w tym miejscu gdzie jest teraz. Sam Karol pokazuje nam swój świat, żeglarski duży świat z perspektywy mistrza. Dla mnie obok jego skromności, historii wypełnionych po brzegi zwycięskimi historiami,  na pierwszym planie jest siła człowieka, który nie wygrywa z przypadku, wygrywa bo ten sukces zaplanował a potem ciężko pracował by po niego sięgnąć.
Książkę można powiedzieć, „połknęłam” w jeden dzień. Niewątpliwie zaskoczenie,
dla mnie również, choć świat żeglarski nie jest mi obcy, jeśli chodzi o Karola i jego sukcesy. Tak mało znany  w Polsce, choć bohater i autorytet na świecie. Pływał w wielkich regatach, dla rewelacyjnych zespołów. Choć jest indywidualistą, to jak sam mówi,
jest liderem, tworzy team i współdziała, żeby każdy jego element funkcjonował optymalnie. Zatrudnia ludzi, którzy pragną ciężko pracować, którzy pragną zdobywać sukcesy.Czarodziej wiatru

 Historia wielowątkowa. Sukcesy i wielki świat przeplatany z trudnym początkiem i żalem do warunków jakie panowały w Polsce gdy zaczynał pływać. Tak świadomy tego co chce robić, szuka możliwości za granicą. Niemcy stają się jego portem do wielkiego żeglarskiego świata.  Wytrwałość, upór, siła to pewnie tylko część tych cech, które pomogły mu sięgać po mistrzostwo. Wiele w swoich wypowiedziach wspomina o rodzinie, wsparciu żony. Wraca często myślami do ojczyzny, choć odnosił sukcesy w innych krajach, myślami powraca do naszych polskich mazur, skąd pochodzi.

Zainspirujesz się gdy masz trudniejsze momenty, zobaczysz jak można walczyć o swoje marzenia, jak droga do nich bywa trudna. Poznasz jak może smakować zwycięstwo, jakie ma uroki a jakie wady.

Udanego pływania przez kolejne strony.

Na 2017 rok

Dużymi krokami zbliża się nowy rok, czas nowych postanowień, planóTygodniowy planw …

Poniżej znajdziesz 2 PDF, które mogą Ci pomóc
w tych działaniach. Są przygotowane w wersji edytowalnej aby na bieżąco wpisywać swoje notatki, plany, cele.

Pierwszy z nich to tygodniowy plan, który uwzględnia dni tygodnia, cel na każdy tydzień
a także miejsce na notatki aktualnie czytanej książki. Pamiętaj, zapisywanie swoich celów ułatwia ich realizację. ;)

Drugi dokument to lista 52 książek na 2017 rok.
Czy w tym roku udało Ci się zrealizować wyzwanie przeczytania książki tygodniowo?
Nie? Tak ?

Podejmij wyzwanie w nowym roku, zapisuj książki w kolejności przeczytania lub tej, 52 książki na 2017 rok
w jakiej chcesz je przeczytać.

 
Na koniec roku podzielcie się swoimi listami!
na FB, Blogu lub mailowo info@horyzontbezkonca.pl

Tygodniowy_PLan

52_książki_na_2017_rok

Trening pamięci

Trening pamięci

Masz poczucie, że zalewają Cię informacje i nic nie pamiętasz?
Uczysz się a ciągle nie ma efektu?
Chcesz pracować nad swoją pamięcią i zapamiętywać więcej i więcej i więcej …
w krótszym czasie?

W 2017 roku już nic nie ucieknie Ci z głowy!
Zaczynamy!
Dwa spotkania ( 7 i 14 stycznia godz. 10:00-13:00)

Zapisy:

http://horyzontbezkonca.pl/

pen-idea-bulb-paper - Kopia-maly

Twórz uporządkowaną listę książek

Twórz uporządkowaną listę książek „Do przeczytania”. Możesz wykorzystać ją jako list do Św. Mikołaja ;)
Lista w zimowym charakterze, pdf edytowalny aby ułatwić zapisywanie notatek podczas pracy przy komputerze, przeglądania blogów i artykułów.

Link:  Lista książek edytowalna

Książki do przeczytania

Przez ostatni czas podążałam śladami kapitana Cooka, to była niezwykła podróż…

Tony Horwitz „Błękitne przestrzenie  śladami kapitana Cooka”

 Roger dotarł do końca mola, trzymając się latarni wygiętych przez morze i wiatr. Łodzie łowiące śledzie podskakiwały na zwieńczonych białą pianą falach Morza Północnego, a woda zalewała ich pokłady. Roger powrócił, czerwony na twarzy i z cieknącym nosem, i opadł na ziemię koło mnie pod osłoną latarni morskiej.
- Pierwsza podróż morska Cooka odbyła się właśnie
w czymś takim – wrzasnął, wskazując na wysokie fale.
- Nic dziwnego, że potem nic na morzu nie wyprowadzało go z równowagi, nawet w pobliżu Antarktydy. (…) Wejrzenie w charakter Cooka numer dwa. Yorkshire rodzi twardych ludzi.

Przez ostatni czas podążałam śladami kapitana Cooka, to była niezwykła podróż.
Pierwsze słowa uznania za pomysł reportażu, kolejne za dbałość o szczegóły,
stos ciekawostek z życia samego kapitana jak i z miejsc  podróży. Zachwyt nad stylem pisania i humorem autora, którym dodaje uroku podczas całej wyprawy.
Tony wyrusza śladem Jamesa Cooka, pierwsze kroki stawia na replice żaglowca „Endeavoura”. Wstęp do tego rozdziału „Ci, którzy dla przyjemności idą na Morze,
dla rozrywki poszli by do piekła” przybliża odczucia jakie towarzyszą mu podczas tygodnia z życia prostego marynarza. W ten sposób zaczyna przygodę z Morzem i wyjątkowymi wyprawami, a wspomnienia z tego rejsu pozostają w jego pamięci na długo.

Po zejściu z rozkołysanego pokładu, autor dociera do lądów odkrywanych przez Cooka. Porównuje życie toczące się dziś i to, o którym czyta w dziennikach pisanych dwieście lat temu. Zafascynowany tą postacią, wciąga w swoje badania innych. Nie przepuszcza okazji by każdego tubylca zapytać o to co działo się dwieście lat temu gdy pojawił się Cook. Z czym się mierzy? Każdy ma inny punkt widzenia, inaczej zapamiętał tego kapitana, dla niektórych jest zdrajcą, dla innych Blekitne przestrzeniebohaterem, są i tacy, którzy dbają o to aby pamięć o nim trwała jak najdłużej. Cook ma oczywiście swoich przeciwników, którzy odcinają się od jego osiągnięć, przypisując mu choroby, barbarzyństwo i nieludzkie traktowanie.
Czy kapitan Cook miał gen poszukiwania nowych wyzwań? Co sprawiało, że został takim człowiekiem, żeglarzem, kapitanem i odkrywcą?
Reportaż to nie tylko relacja pokazująca zdarzenia z dzienników wypraw Cooka zderzona z  relacją wyprawy jego śladem w dzisiejszych czasach, to też próba zgłębienia
i poznania osobowości i charakteru kapitana.
Bardzo dobrze napisana, wiele nowej , ciekawie przedstawionej wiedzy.
Polecam do przeczytania.

„Ofiara” Joyce Carol Oates

 Od początku powieści, czytelnik zostaje zobligowany do zapoznania się z  powtarzanymi relacjami brutalnego zdarzenia, które miało miejsce.  Młoda Sybilla, która nie chce mówić co się wydarzyło, matka, która chce współpracować z policją ale tylko w niektórych momentach, to początek tajemnicy, która towarzyszy czytelnikowi przez pierwszą część książki.  Poznajemy relacje i punkt widzenia obrońcy praw czarnoskórych, sąsiadów, nauczycielki, rodziny i policji. Dla każdej z tych stron sytuacja ma inną rangę i znaczenie. Kto poddaje pod wątpliwość fakty i zeznania dziewczyny? Kto je utrwala i powiela? Dlaczego to robi i co się za tym kryje, to druga część książki, gdzie autor odsłania pojedyncze zdarzenia a akcja książki nabiera tempa. Tragedia dziewczynki zaczyna być coraz bardziej atrakcyjna medialnie, w tle pojawiają się znane osobowości a tłumy zainteresowanych tym co się stało, nie pozwalają zatrzymać podjętych działań.
Kto i w jaki sposób, może chcieć wykorzystać brutalną napaść do swoich własnych celów? Czternastoletnia dziewczyna z każdym dniem od tego incydentu staje się ofiarą, już nie tylko napaści ale też ludzkich czynów i konsekwencji podejmowanych decyzji.
Kto krzywdzi ją bardziej, czy oprawcy, o których nie chce mówić, czy efekt towarzyszących zdarzeń po tym co się stało.

Ofiara
Powieść zdecydowanie prowokacyjna, czytając ją miałam wrażanie, że autor stąpa po bardzo cienkiej granicy. Zwracając uwagę na problem tarć rasowych, zakłamanie i patologie. Wyraźne i dosadne słownictwo, miejscami może nawet wzburzać czytelnika. Czy nasz Świat może być
aż tak okrutny?  Jak daleko może posunąć się człowiek w trosce o własny interes.  „Ofiara” to obraz społeczeństwa, jego słabości i uprzedzeń. Na tle tych wydarzeń widać, jak różne może być spojrzenie na zemstę, jak różne może być pojęcie winy i ofiary.

Choć książka do łatwych nie należy, warta przeczytania.