Żegluj jak ekspert – cumowanie na morzu, cumowanie w życiu

W rękach kolejna lektura, „Żegluj jak ekspert sprawdzone i skuteczne porady” Tom Cunliffe. Na samym początku moją uwagę przykuwa ramka: Jak cumują burtą statki i duże jachty. Ponieważ ten manewr często wykonujemy na Morzu, mój wzrok powędrował szybko w tym kierunku. Autor wymienia miedzy innymi:
- jedna lina, jedno zadanie,
- jedna lina, jedna knaga,
- końce na kei
- zwoje liny na pokładzie uporządkowane

Kiedy na pokładzie nie są przestrzegane te zasady widać załogantów,
którzy w kluczowych momentach manewrów gimnastykują się szukając końca liny, zastanawiają się czy ta lina właśnie do tego miała służyć, bo obecnie spełnia kilka zadań, zdejmują z knagi inne liny by uwolnić tą, która jak się okazuje jest potrzebna. Tamta lina ucieka, potem zagubiony załogant na szybko odplątuje liny, które w tym wszystkim poplątały się ze sobą. Powstaje problem i sytuacja niebezpieczna.
Prosto, przejrzyście, ma to sens, tak jak w życiu, w pracy.
Z wymienionych punków cumowania dużych statków można zrobić bardzo prostą listę do zastosowania w każdej organizacji.
liny

Jedna lina, jedno zadanie, Jedna lina, jedna knaga – jedno zadanie w jednym czasie dla jednej osoby:.
Jak prosto było by zarządzać zespołem, lub być jego uczestnikiem, gdyby jeden człowiek, miał jedno zadanie w danym momencie i wiedziałby konkretnie co ma robić. Zgodzę się, że to byłby bardzo duży komfort  aby każde zadanie było „przymocowane” do jednego właściciela (knagi) a  wykonujący je miał komfort i przestrzeń na jego wykonanie. Prosta zasada a tak często zapominana w codziennej pracy kiedy terminy gonią jeden za drugim. Wszystko jest potrzebne na „już” lub na „wczoraj”. Teoria wielozadaniowości i podzielność uwagi odchodzi w niepamięć, mówi o tym  też badacz John Medina: badania pokazują,
że wielozadaniowość, zmniejsza produktywność i zwiększa liczbę popełnianych błędów.
Zadbajmy o to w naszej pracy .

Końce na kei, zwoje liny na pokładzie uporządkowane,
Świat idealny, każde powierzone nam zadanie ma koniec w jasnym i ustalonym wcześniej punkcie. W biznesie nazywa się to często kontraktem. Brzmi znajomo, czy wręcz przeciwnie?  Czy zdarzyło Ci się zastanawiać, czy to zadanie, które teraz wykonujesz dobiega końca, czy może pojawi się znowu jakiś nowy element, biznes poszerzy swoje oczekiwania? Może pracujesz nad czymś od dłuższego czasu a końca wciąż nie widać?  knagaProjekt zmierza ku końcowi, pojawiają się trudności związane z czasem i kolejnymi zadaniami jakie należy poprawić. Pojawia się coś, co pewnie każdy zna, bałagan. Pogromca czasu i ludzkiej cierpliwości. Porządek w zadaniach, planie dnia, planach spotkań, dokumentacji … Zazwyczaj to w sytuacjach trudnych i dynamicznych potrzebne są nam dokumenty lub jakaś informacja, bałagan powoduje poplątanie informacji i znacznie wydłuża czas potrzebny do znalezienia końca ;)
Staraj się tak układać pracę abyś wiedział na jakim jest etapie (aby ta informacja była na Twoim pokładzie ), w prostszy sposób utrzymasz porządek. Z czego bierze się bałagan? Najczęściej z braku kontroli nad tym, na którym etapie ( pokładzie) są aktualnie wykonywane zadania, z braku zasobów, niewiedzy gdzie szukać osób za nie odpowiedzialnych (nie wiemy na której knadze) lub zbyt dużego natłoku pracy.

Znany jest Ci scenariusz pracy na „hura” bez planu jasnego podziału zadań i odpowiedzialności? Pewnie nie raz mogłeś przekonać się na własnym doświadczeniu jakie są skutki takiego działania. Na morzu mogłoby być tragiczne.

Dlaczego zatem tak wiele zespołów pracuje inaczej? Odpowiem jak autor: nie wiem. A sposób o jakim mówimy jest prostszy, bezpieczniejszy i łatwiejszy do zrozumienia dla załogi czy to statku czy zespołu, w którym pracujesz, lub który budujesz.

Spokojnego pływania przez morze codzienności.

ster

Jak zważyć słonia? O sposobach myślenia.

Jak zważyć słonia?

Pamiętasz swój pierwszy dzień w szkole? Może kolejne dni, klasówki
i odpowiedzi przy tablicy? Każde dziecko od chwili, gdy przekracza próg szkoły wie,
że na każde pytanie jest już odpowiedź, że wszystkiego nauczy się z podręcznika
a sukcesem jest podanie na sprawdzianie poprawnych odpowiedzi, które w trudzie udało się zapisać w pamięci i z jeszcze większym trudem – odtworzyć na klasówce. Naukowcy podają, że 50% zdolności człowieka do uczenia rozwija się już w pierwszych czterech lata życia. Dzieci często wykorzystują swoją naturalności i świeżość
w rozwiązywaniu problemów, niestety dorośli, nauczeni racjonalności, zasad i reguł poprawności bagatelizują odkrycia małych odkrywców. Wielkie odkrycia mają początek
w nowych odpowiedziach, przełamaniu istniejących zasad i prawd a nie akceptacji. Amerykański pedagog Neil Postman mówił, że dzieci mogą rozpocząć szkołę, jako znaki zapytania, lecz kończą ją, jako kropki … Każdy z nas kończąc szkołę ma za sobą dziesiątki lub steki testów, egzaminów i sprawdzianów, podczas tego procesu utrwalamy schemat jednej gotowej „poprawnej odpowiedzi”. Sprawdza się to
w zadaniach matematycznych, w rutynowych i prostych czynnościach, ale nie zawsze
w życiu, które wymaga wielopłaszczyznowości.

Wśród zbioru Baśni Chińskich, jest jedna szczególnie niezwykła Baśń
„Jak zważyć słonia”. Opowiada jak sławny Chiński wojownik otrzymał słonia, bardzo chciał go zważyć, niestety nikt, nawet najbardziej uznani myśliciele i mędrcy nie wiepost-its-1875512_1920dzieli zupełnie jak to zrobić. Rada najmędrszych spośród mądrych znalazła rozwiązanie – słonia należy pokroić na kawałki następnie kawałki kolejno zważyć i dodać do siebie… Nie muszę dodawać, że to rozwiązanie rozzłościło wojownika. W tłumie odezwał się mały chłopiec, syn ogrodnika, „Ja wiem jak można zważyć słonia” odpowiedział. Słonia trzeba włożyć do łodzi na rzece
i zaznaczyć, do jakiego poziomu łódź zanurzy się w wodzie.
Po wyprowadzeniu słonia na suchy i bezpieczny ląd, do łodzi trzeba nałożyć tyle kamieni, aby łódź zanurzyła się dokładnie tak jak wtedy, kiedy był w niej słoń. Potem trzeba zważyć wszystkie kamienie i dodać ich wagę do siebie to będzie waga słonia … * Niezwykłe rozwiązanie a zarazem takie proste, prawda?

Często nowe rozwiązania rodzą się z zupełnie prostych rzeczy, zastanów się,
co możesz zrobić, jeśli chcesz np. coś zwiększyć, może podwoić tak jak londyńskie dwu poziomowe autobusy lub powiększone Big Macy? Pamiętaj, że Frank Whittle wynalazł silnik odrzutowy odwracając po prostu  wiatr! Mamy trzy podstawowe kolory, zatem wszystkie największe dzieła malarskie na świecie są tylko albo aż – ich kombinacją a cała muzyka jest układem, co najwyżej dwunastu nut … Wszystkie idee
i rewolucyjne wynalazki powstały w ludzkim umyśle poprzez stworzenie nowych kombinacji i skok w nieznane.

*Baśnie Chińskie, Bajki i Legendy Świata, wyd. SARA, 2006.

Nie lubiłam czytać, czyli kilka zdań jak zacząć czytać efektywniej i zacząć oszczędzać czas.

Nie lubiłam czytać, czyli kilka zdań jak zacząć czytać efektywniej i zacząć oszczędzać czas.

Nie lubiłam czytać, wiem, może nie tak powinien zaczynać się idealny tekst dotyczący czytania – ba efektywnego czytania. Może nie tak większość sobie wyobrażała początek.

Taka jest prawda, większość lektur do przeczytania była dla mnie problemem, nie lubiłam czytać, twierdziłam, że nic nie pamiętam i od tego bolą mnie oczy. Miałam czytać na głos, po trochu każdego dnia. Koszmar. Mój brat czytał dużo, rodzice ciągle opowiadali o fajnych książkach z ich młodości, książkach, które warto przeczytać. Niestety, zaczynałam czytać i odlatywałam myślami gdzieś daleko. Z roku na rok lektury stawały się coraz grubsze a wraz z tym pojawiało się u mnie więcej łez. Przecież tak nie może być.  Co mnie zainspirowało? Chęć przezwyciężenia swojej słabości, „lubiłam wiedzieć” i to co było chyba jeszcze bardziej absurdalne, lubiłam książki jako przedmiot, lubiłam do nich zaglądać, ale… samo ich czytanie mnie męczyło okrutnie.
books-927394_1920
„Musi być na to jakiś sposób.” „Inni czytają i sprawia im to przyjemność”, „czytam zbyt wolno dlatego nie lubię czytać” te i wiele innych myśli towarzyszyło mi jeszcze przez długi czas. Jedna wizyta w księgarni, jedna książka, jedno pierwsze ćwiczenie… ten jeden pierwszy krok. Książka Tonego Buzana „Podręcznik Szybkiego czytania”, którą wypatrzyłam przypadkiem w księgarni. To było by coś! Wtedy to była jedna z nielicznych książek, które tak ochoczo, choć z dużym dystansem zaczęłam czytać. Oczywiście, co tu dużo mówić, szło wolno, nawet bardzo wolno. Na początku do wykonania test i wynik zdecydowanie poniżej średniej, nawet powiedziałabym w dolnej granicy, dolnej normy ;).
Tego akurat mogłam się spodziewać. Dzień po dniu, strona po stronie, czytałam. Pierwsza przymiarka poszła całkiem dobrze, zachęcona podwojeniem prędkości czytania już po dwóch tygodniach ćwiczeń. Ćwiczyłam dalej. Ze 123 słów na minutę wyćwiczyłam ponad 500 słów na minutę przy zrozumieniu tekstu na poziomie 80 %. Przyszedł czas na pierwszy sprawdzian. Pamiętacie „Lalkę”? Przeczytana w jeden dzień! Kartkówka? Zaliczona. Zmieniłam punkt widzenia. Oczywiście zaangażowanie w ćwiczenia po pewnym czasie minęło. Wynik nieco się obniżył ale i tak było dobrze. Czytanie przestało mi przeszkadzać.
Po kilku latach, chciałam wrócić do ćwiczeń, czytałam szybciej ale to nie był zawrotny wynik. Powiedzmy w górnej, średniej.  Poszłam na kurs, za swoje jedne z pierwszych zarobionych pieniędzy.
Kurs szybkiego czytania, był oczywiście szybki. Wynik na koniec kursu 1200 słów na minutę 40 % zrozumienia tekstu, czyli jeśli chodzi o zrozumienie, przeciętnie. Podczas kursu i po jego ukończeniu, czytałam też ze znacznie większą prędkością: 1800, 2000 2300… słów na minutę.  Tak minęło kilka miesięcy, zaczęły się studia, do tego praca i brak czasu na cokolwiek. Praca, wykłady, ćwiczenia na uczelni, sesja, egzaminy.
Nie ćwiczyłam a do tego czytałam mało. Po dwóch latach moja prędkość czytania spadła do około 300 słów na minutę. Wiem, że to i tak więcej niż średnia, szkoda było mi mojego wysiłku. Historia lubi zataczać kręgi więc ponownie zabrałam się do pracy. Teraz już świadomie, wiedząc, że ta umiejętność bardzo pomoże mi podczas studiów. Studiowałam dziennie, nie chciałam zrezygnować z pracy bo to pozwalało mi na podróże
i bardziej intensywne kontynuowanie przygody z żeglarstwem. W weekendy często chodziłam na dodatkowe szkolenia czy kursy. Dzień ma tylko 24 godziny, skoro doby nie możemy rozciągnąć, musimy zrobić coś by działać efektywniej.
Z prostej kalkulacji, powrót do prędkości minimum 500 słów na minutę, uczynił by mnie studentem, który nie musi siedzieć nad książkami całymi wieczorami. Brzmiało kusząco, wysiłek został podjęty. Od tego momentu było łatwiej, nie chce mówić, że wszystko zaliczałam na „5″ bo niektóre przedmioty mało mnie  interesowały, lub interesowały mniej, ich nauka była zupełnie inną historią. Dawałam radę, czytałam głównie w komunikacji miejskiej, trochę w domu. Opowiadania moich koleżanek i kolegów, którzy przesiedzieli całe wieczory i noce nad materiałem, przysparzały mi bólu głowy. Żałowałam tylko jednego: dlaczego tak późno, bo już  podczas drugiej połowy studiów, wróciłam do czytania.
W tak zwanym, „między czasie” skończyłam szkołę trenerów, praca na zakończenie była poświęcona właśnie tej tematyce „Szybkie czytanie Twoim kapitałem na przyszłość”. Przygotowałam program szkolenia, przerobiłam wiele ćwiczeń według moich doświadczeń, ułożyłam treści tak jak mi było uczyć się najwygodniej. Potem zrobiłam kilka darmowych warsztatów dla studentów. Ich wyniki dodawały mi skrzydeł! Szybsze czytanie ułatwiało też moją pracę. W dużo krótszym czasie mogłam zapoznać się
z dokumentami, raportami.
pisać

Obecnie czytam z prędkością około 600 – 800 słów na minutę, czytając zwykłe codzienne teksty. Owszem czasem wolniej, czasem też dużo szybciej. Efektywne czytanie to dla mnie też wysoki poziom zrozumienia tekstu. Przeszłam przez cały scenariusz: od czytania bardzo wolnego po bardzo szybkie. Sprawdziłam kilka metod i wybrałam te, którymi dzielę się dalej. Czytam dużo, nie na wyścigi, lecz dla przyjemności z czytania.
A Ty już wiesz co zrobisz z zaoszczędzonym czasem?

Magda

Tekst ma 772 słowa czytając z prędkością  ok. 500 słów na minutę przeczytasz go
w 1, 30 sek.:
Zajrzyj tutaj i  Zrób pierwszy krok .

Na wachcie myśli przychodzą popychane lekko wiatrem

Ostatnich kilkanaście dni spędziłam na morzu, codziennie do snu kołysana falami, czasem ten sen zaczynał się nad ranem czasem trwał zaledwie dwie lub  trzy godziny. Morze żyje swoim rytmem, bije swoim sercem. Coś w morzu jest takiego, że skłania
do przemyśleń, wycisza, jest miejscem dla odważnych charakterów lub tych, którzy
tej odwagi w sobie szukają.

Podczas jednej z nocnych wacht, która akurat zaliczona została do tych spokojnych,
mój wzrok skupił się na horyzoncie. Co jest za tym horyzontem? Po co ludzie wypływają, do czego dążą, co sprawia, że chcą być w podróży, nie skupiają wysiłków aż tak na rzeczach materialnych: samochód, dobrze urządzony dom, luksusowe wakacje, przecież to jest dziś wyznacznik sukcesu?!

Oparłam się o reling, patrząc daleko na lekko odbijający się w wodzie księżyc, szum fal zupełnie nie przypomina tego zgiełku w mieście, kołysanie statku na fali jest tak dalekie od dnia codziennego – na szczęście. IMG_0601

Każdy z nas musi poszukać w sobie drogi, którą chce iść, nie bać się inności, uczyć na swoich potknięciach i niepowodzeniach. Co nas hamuje przed szczęściem?
Czy nie obawa co będzie dalej? Czy nie wyjście po za strefę komfortu, poczucie odpowiedzialności, wysiłek, który musimy włożyć? Samo nic się nie zadzieje, więc jeśli chcę coś zrobić, muszę włożyć wysiłek w to aby wyjść z portu, rzucić cumy, rozwinąć żagle.
W tym momencie spojrzałam na nasze żagle, gdyby nie siła niespełna dwudziestu osób, zgranie zespołu i zaangażowanie, nadal stali byśmy w porcie, w tym samym porcie w którym staliśmy wczoraj…

 W tym samym momencie wiatr jak by chciał mocniej zaznaczyć swoją obecność, zmienił kierunek, żagle wypełniły się pełniej wiatrem, tylko sternik szybko musiał walczyć ze sterem, przecież on trzyma właściwy obrany kurs, kurs do kolejnego do portu.

 #morze #myśli #wysiłek #port

Informacja zwrotna w załodze

Członkowie, załogi spędzają ze sobą dużo czasu, razem jedzą, pracują i odpoczywają, czasami nieprzerwanie przez kilka lub kilkanaście dni. Ważne jest aby komunikacja między nimi była jasna i zrozumiała, z upływem czasu każdy z nich nabywa mniejszą lub większą łatwość „udzielania informacji zwrotnej”, czyli po porostu wypowiada się
w kierunku danej osoby lub osób, o jakimś zachowaniu.

 Informacja zwrotna może mieć wydźwięk pozytywny lub negatywny, każda z nich jest potrzebna w procesie uczenia się. Dlaczego jest potrzebna? Bo bez niej nie wiem czy robimy coś poprawnie czy nie. To tak jak by rzucać z zamkniętymi oczami do kosza i nikt nie powie nam czy trafiamy czy nie, czy stoimy zbyt blisko czy zbyt daleko. Bez takich informacji nie wiemy w jakim kierunku możemy się rozwijać, co wzmacniać a co korygować. Jesteśmy niepewni swoich zachowań, zwłaszcza na początku nauki lub praktyki danej dziedziny, wiele rzeczy robimy intuicyjnie.

Starszy Wachty podchodzi do Oficera, z pytaniem o pomoc bo nie wychodzi im klarowanie lin i żagli po wejściu do portu.  Oficer, odkłada dokumenty i już z daleka krzyczy do wachty:  źle to robicie znowu nie tak, odpuście sobie, tak to zupełnie nie wyjdzie, eh kiedy Wy się  nauczycie. ..

Wachta II z tego co pamiętam mamy zrobić klar, tak? Załoga odpowiada tak, już wyczuwając lekki podstęp, przecież Oficer wie co trzeba zrobić. A z tego co widzę to będziecie musieli zaraz ponownie sklarować ten żagiel, ponieważ, jeszcze  te liny tu nie są sklarowana a są pod spodem. Zatem jak dokończycie teraz to co zaczęliście, tak ładnie klarować,  to będziecie musieli poprawić przy klarowaniu tej drugiej liny. Czy wiecie, o którą linę mi chodzi?  Tak dokładnie te dwie. Najpierw ta a potem dopiero ta druga, Oficer podchodzi pokazuje grupie o co dokładnie chodzi. Jak chcecie możemy zacząć razem.

Jakie są skutki udzielonych informacji? 

W sytuacji pierwszej, przy kolejnej wątpliwości załoga nie zapyta, będą czuć się oceniani, pokrzywdzeni. W takich sytuacjach pojawia się czynnik obrony: ale my nie wiedzieliśmy jak. Takie sytuacje prowadzą bardzo szybko do nieporozumień, konfliktów, wykonywania pracy „na odczep”. Nie ma poczucia partnerstwa w zespole. Załoga nie wierzy w siebie
i przy okazji trudnego zadania, nie będzie raczej chętnych do spróbowania, ponieważ będą bać się oceny i krytyki.

W drugiej sytuacji powstały relacje partnerskie, załoganci, wiedzą dlaczego powinni zrobić niektóre rzeczy inaczej, otrzymali dokładną i precyzyjną informację o tym
co należy poprawić i dlaczego, wyciągną wnioski a szansa na to, że kolejny raz wykonają to zadanie poprawnie jest duża. Zwiększy się ich ciekawość i zaangażowanie
a w przypadku kolejnego trudnego zadania, na pewno będą chętni …

Jakie są zasady udzielania informacji zwrotnej, aby była konstruktywna?

Zobacz na rysunku:

informacja zwrotna

#komunikacja #informacjazwrotna #zaloga #zespol