„Nie wracają na obiad” Stanisława Fleszarowa-Muskat

Nie wracają na obiad, Stanisława Fleszarowa-Muskat

O życiu marynarzy napisano wiele książek, choć jedna historia nie podobna do drugiej, każda przemoczona morską falą, tęsknotą raz za lądem raz znowu za morzem.
Opowieść niewątpliwie trzyma w napięciu, historia kobiet, których mężowie nie wracają na obiad to dla mnie historia pełna poświęceń i rezygnacji z „normalnego” życia na koszt, wyrzeczeń i ciągłych nerwów. Głównym bohaterem jest doświadczony Kapitan, który płynie w ostatni rejs, ma zejść na ląd i zacząć spokojne życie. Jak odnajdzie się załoga w nietypowej i trudnej sytuacji. Jak radzą sobie kobiety gdy ich mężowie są na morzu, o czym myślą?
Książka o ciepłym wnętrzu,

Stanisława Fleszarowa-Muskat  wyd. EDIPRESSE Polska

Stanisława Fleszarowa-Muskat
wyd. EDIPRESSE Polska

a w sercu gwarantowane morze, wiatr, słońce, mgła i deszcz.

Zachęcam do lektury

„Pogorią” na koniec świata Kazimierz Robak

„Pogorią” na koniec świata Kazimierz Robak
Wydawnictwo Morskie Gdańsk 1983

Kazimierz Robak

Kazimierz Robak


Dla mnie powieść nietypowa, kunszt literacki autora sprawia, że przenoszę się na pokład Pogorii od pierwszej strony, od pierwszego zdania… Razem z załogą doświadczam tego co dzieje się na żaglowcu, niemal razem z nimi czuję fale wlewające się na pokład i brak sił po trudnej pracy przy żaglach. Patrzę na wyzwania jakie stają przez grupą ludzi sobie nie znanych, dla niektórych z nich sytuacja jest nowa, jak się w niej odnajdują?
Autor stawia w tym rejsie pierwsze kroki na Morzu, staje się dzielnym żeglarzem i z lekkim humorem opisuje dzień po dniu.
Pogoria wyrusza w rejs, w niezwykły rejs. Częste refleksje i wspomnienia przeplatają się z reportażem i zapiskami dziennikowymi.
Książka nietypowa tym bardziej, że jeszcze niemal miesiąc temu mogłam czuć ten sam rozkołysany pokład i patrzeć z rei w dal właśnie z pokładu Pogorii. Wracam do tej lektury często.
Miłej lektury

„Geografia szczęścia” Eric Weiner

Eric Weiner Seria: Bieguny Wydawnictwo: Carta Blanca

Eric Weiner
Seria: Bieguny
Wydawnictwo: Carta Blanca

Geografia szczęścia
Eric Weiner
Seria: Bieguny
Wydawnictwo: Carta Blanca 2009r

„Geografia szczęścia” to książka, którą czytałam w stanie radości i tytułowego szczęścia. Autor odwiedza kraje, które są wpisywane na listę 10 najszczęśliwszych miejsc świata: Holandię, Katar, Mołdawię, Tajlandię, Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone, Indie, Bhutan, Szwajcarię i Islandię. Z lekko ironicznym humorem, często bezpośrednimi komentarzami skrupulatnego obserwatora, autor zabiera czytelnika nie tylko w podróż po krajach egzotycznych jak i też tych bliskich nam europejskich, ale przede wszystkim w podróż w głąb siebie. Ta druga podróż – w głąb siebie jest z tych opisanych podróżą najdalszą i najbardziej odległą, najbardziej zaskakującą i nie sposób iść według mapy… Dlaczego jedni są szczęśliwi i co to szczęście znaczy?
Czytając o szczęściu lub nie szczęściu sama zaczęłam się zastanawiać jak jest u nas, jak jest ze mną. Co czyni mnie bardziej lub mniej szczęśliwą i ile sama sobie przyznałabym na skali szczęśliwości i zadowolenia z życia. Dlaczego tak dużo? Dlaczego tak mało? Od czego to zależy i co mogę zrobić lepiej …
Ta książka to zdecydowanie podróż z uśmiechem na twarzy. Doskonała książka na jesienne wieczory.
Zachęcam do przeczytania

Każdy dzień jest rejsem do innego portu

HoryzontBezKoncaTrzeba być Kapitanem swojego życia a skoro już przyjmuje tak zaszczytną funkcję to każdy Kapitan musi wiedzieć, gdzie płynie jego statek, jakie są bezpieczne wody, musi patrzeć perspektywicznie, śledzić
co się dzieję. Na żaglowcu może nie Kapitan bezpośrednio ale Oficerowie co godzinę powinni nanosić na mapę aktualną pozycję, wpisywać
do dziennika dane dotyczące kursu, siły wiatru, temperatury, ciśnienia itp. A po co to wszystko? No właśnie po to aby płynąc do Portu X, dopłynąć właśnie do niego a nie gdziekolwiek. Jeśli chce dopłynąć do Barcelony to znaczy, że w tym miejscu
z jakichś powodu chce być, jest to mój kierunek i powinnam zrobić wszystko w granicach bezpieczeństwa i warunków pogodowych aby się tam właśnie znaleźć a nie w porcie
a np. Alicante, które jest urocze ale nie jest Barceloną. Mierząc się z wiatrem i warunkami atmosferycznymi, biorąc poprawkę na bezpieczeństwo, obierasz kurs i tam właśnie płyniesz. Jeśli nie wiesz dokąd chcesz płynąc dopłyniesz gdziekolwiek, a czy mi zależy żeby być gdziekolwiek? No właśnie. I do tego jest potrzebnych kilka rzeczy. Po pierwsze jakie porty planuje odwiedzić ,jaki port będzie portem zakończenia tego rejsu, po drugie, jakie mam zasoby, kto mnie wspiera, czyli jaką mam załogę, po trzecie, mapa – tak czyli kiedy będę wiedziała, że płynę w dobrym kierunku, właśnie – aktualna pozycja na mapie, czyli ufać to znaczy kontrolować. Dzielność morską jachtu, to ważny element jak to wytłumaczyć? Mogę zastanowić się nad swoją dzielnością i dzielnością załogi jeśli taką mam. Ile jestem w stanie wytrzymać, zazwyczaj o trochę więcej niż ni się wydawało… Można korzystać z wielu „życiowych map” ale o tym może później. Kolejny element to moje punkty na mapie, czyli potencjalne zagrożenia, wraki, mielizny no i także te bezpieczne tereny, czy wiem jak wezwać pomoc na danym terenie? Lepiej tego nie sprawdzać, ale jak już się taka sytuacja zdarzy to co ? Przezorny znaczy przygotowany. Człowiek w stresie i w trudnych warunkach zachowuje się inaczej, jeden wpada w panikę, drugi mobilizuje 130% swojego umysły aby działać, trzeci potrzebuje czasu na zastanowienie się itp. Dopóki nie znalazłeś się w takiej sytuacji nie wiesz jak się zachowasz, dlatego przygotuj się na tyle aby przewidzieć co się może wydarzyć.

No i jak na każdy rejs trzeba przewidzieć, że Neptun lubi przypominać o sobie żeglarzom zarówno tym początkującym jak i starym Wilkom Morskim i choć by bardzo chcieli to wymarzony port będzie nieosiągalny. Trzeba mieć zawsze kilka alternatywnych tras. A kiedy nie uda nam się dopłynąć do portu zamierzonego, odznaczamy go na mapie i może przy najbliższych sprzyjających warunkach do niego zawiniemy, gdy Neptun będzie nam sprzyjał.

Bo w żeglarstwie jest jak w życiu, trochę płyniesz z wiatrem, czasem pod wiatr, niby do celu ale halsujesz trochę nie w tą stronę, pokonujesz przeciwności wiatru, wody i własnych słabości ale dopływasz. Dopływasz by cieszyć się portem, chwilą spokoju i pewności tego co dookoła. Z czasem znowu wypływasz, dalej aby poznawać to co dookoła, swoimi oczami sprawdzać i poznawać. Przynajmniej ja tak wypływam, co raz częściej.